piątek, 29 kwietnia 2011

Strata

Straciłem kiedyś bardzo bliską mi osobę, straciłem przyjaciela. Cześć z zaglądających tu zapewne doświadczyła już tego uczucia, więc rozpisywanie się w tym temacie uważam za zbędne. Tej drugiej części zazdroszczę.

Kumplowaliśmy się bardzo długo. Byliśmy kuzynami, więc przy każdej wizycie u babci spotykaliśmy się. Te wizyty były bardzo okresowe, systematyczne. Co roku jeździliśmy na Wszystkich Świętych do rodziny pod Wałbrzych. Spędzaliśmy większość czasu ze sobą. To ja byłem gościem więc Przemek ciągnął mnie wszędzie. A to do swoich kolegów, innym razem na siłownię. Raz wybraliśmy się na skałki. Jako dzieciaki znaleźliśmy sobie świetne miejsce do zabawy. Z góry było widać całą okolicę. Skakaliśmy po tych skałach oczyszczając je z ziemi, kamieni, trawy i liści. Nasz teren. Ten nasz i tylko nasz.

Innym razem szliśmy przez całą wieś kanałem, w którym płynęła śmierdząca rzeczka. Puszczanie statków z butelek lub gdy ich zabrakło z liści i patyków było tak fajne, że zapominaliśmy o świecie, a do domów wracaliśmy późno po zmroku. Mimo zimna nie nudziło nam się.

Nie było internetu, facebooka, gadu-gadu. Komórek i innych diabelskich przedmiotów też nie było. A mimo to świetnie się bawiliśmy. Mogliśmy wspólnie konie kraść, a nasze przygody nie miały końca.

Ale koniec przyszedł szybko. Pewnego poranka wujek znalazł Przemka powierzonego na krzaku wiśni. Powiesił się na pasku od spodni klęcząc. Nie wiem jak to zrobił. Nie próbowałem. Wy też nie próbujcie. Ale wiem dlaczego. Rodzice nie zaakceptowali jego związku z dużo starszą kobietą. Gdy noc wcześniej wrócił pijany do domu, nie wpuścili go każąc by się powiesił. Nikt nie przypuszczał, że odbierze to aż tak dosłownie.

Czasami zastanawiam się, czy gdybym był przy nim jak bym zareagował. Czy byłbym w stanie wyczuć ten moment, gdy działo się coś niedobrego. Czy byłbym w stanie z nim porozmawiać na tyle konkretnie, by poradził sobie z życiem i dalej żył? Nie znajduję odpowiedzi. Ciężko się wraca do tego, ale pamiętam o nim i wracam myślami do naszego dzieciństwa. Było super :)

3 komentarze:

  1. Ponoć rzadko da się zauważyć, że zbliża się coś tak strasznego. Przykro mi z powodu Twojej straty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Spoko :) to było jakieś 13 lat temu. Od tego czasu się wiele nauczyłem

    OdpowiedzUsuń
  3. Wczoraj miałem okazję odwiedzić Go. Przy okazji odwiedziłem babcię i dziadka oraz wujka. Niewiele mi powiedzieli ze swoich mogił, ale ja powiedziałem coś im. Chyba za to właśnie kocham moją pracę - nigdy nie wiem gdzie trafię i kogo spotkam lub odwiedzę :)

    OdpowiedzUsuń