piątek, 14 października 2011

Penis

Od początku tej podobno wstrętnej demokracji na ziemiach 3 RP mamy co kilka miesięcy wybory. Słowo 'wybory' sugeruje, że możemy wybierać niczym kupujący towary w markecie. Wybieramy więc nie tylko ładne opakowanie, ale również najlepszą zawartość, a wszystko to za przystępną i adekwatną cenę. W rzeczywistości nasz wyborczy market nie dość, że źle zaopatrzony i z gnijącymi towarami, to cześć z nich jest przeetykietowanych lub zapakowanych w opakowania zastępcze. Nie kupisz - nie spróbujesz - nie przekonasz się czym to śmierdzi.

Po niedzielnych sondażowych wynikach potwierdzonych we wtorek przez krajową komisję gier i gierek część społeczeństwa - o przepraszam, małe faux pas - cały naród spadł z krzeseł. Nie dlatego, że do sejmu wybrano aż dwóch murzynów, znaczy czarnoskórych mieszkańców Afryki (jak na moją znajomość geografii to powinno to tam gdzieś leżeć). Nie spadli z krzeseł bo do sejmu dostali się Żydzi (oni są wszędzie). Nawet nie spadli widząc wynik Platformy i PiSu prawie identyczny z tym sprzed czterech lat. Spadli dlatego, że do sejmu dostał się zlepek osobowości nijakich.

Nasz ZON, bo niestety nasz jest, co się może podobać lub nie, to twór jednego aktora poganiającego swoich przeciwników po scenie sztucznym penisem. Jego świński ryj przebił nawet takie akcesoria sado-maso jak nożyczki Kołodki, czy niszczarka Ziobry, i wpisał się znakomicie w dalszą karierę polityczną tego biznesmena. Czterdziestoosobowa załoga tworzy tak egzotyczny zespół, że jedynie autobus terrorystów jest w stanie ich przebić popularnością i zakresem możliwych pomysłów. Ale co tam Palikot. Najgorsze jest to, że ktoś ich wybrał. Jakaś inna banda zaufała po raz kolejny populistycznym hasłom głoszonym tym razem przez bardziej inteligentnego człowieka.

Przed wyborami zastanawiałem się co ludzie widzą w tym osobniku i jego obietnicach. Po wyborach zastanawiam się jeszcze bardziej. Moje wnioski, choć mało przewrotne, nie odpowiadają na to pytanie. Ale zdecydowanie lepiej mi idzie szukanie winnych.  Ich hasła wynikają z bieżącego zapotrzebowania. Jestem skłonny nawet powiedzieć, że były one celowym oszustwem wyborczym i nigdy nie miały być spełnione.

Antyklerykalizm nie powstał w zeszłym roku, ale w ostatnim czasie stał się głośny za sprawą krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Każdy obserwator ma swoją wizję tych wydarzeń ... mam i ja. Awantura, a zwłaszcza jej zaciekłość, wywoływała zażenowanie. Jako katolik, jako harcerz, jako Polak, wstydziłem się tych scen przed innymi narodami, do których jeździłem. Była to również dla mnie duża próba religijności. Zmagałem się z tym problemem wiele miesięcy i nadal jak pomyślę o tych wydarzeniach czuję jakbym tracił ducha. Mówi się, że duch w narodzie nie ginie. A jednak co najmniej gubi się niestety co jakiś czas. Mnie udało się go odnaleźć ... w lesie.

Młodzież pozbawiona dopalaczy bardzo chętnie poleciała na hasło z legalizacją maryśki. Z jednej strony legalizuje się coś, co i tak występuje. Pozyskanie w Krakowie zioła nie stanowi większego problemu. Przy legalizacji przemawia za mną tylko dochód z akcyzy i podatków do budżetu państwa. Ale jarać musiałoby trochę więcej osób niż kilka tysięcy, by potencjalny zysk stał się widoczny. Argument wykorzystujący holenderskie coffeeshopy, belgijskie prawo, czy czeskie apteki też do mnie nie przemawia. Holendrzy, głównie pod naciskiem Niemiec, powoli wycofują się z rynku dilerskiego. Czesi z czasem też będą musieli. Ale dla młodego człowieka, przez 18 lat siedzącego na garnuszku rodziców, każda okazja do manifestacji swojej wolności jest dobrą okazją. Dodając do tego puste głowy ... efekt już znamy.

Ale wreszcie powstał wspólny wróg Kaczora, półTuska i Rydzyka. Wreszcie, po 6 latach walki ze sobą, mogą zająć się wojowaniem z tworem palikowym. Czy się zajmą? To już zależy tylko od nich. Czując realne zagrożenie dla swoich ideałów, o które podobno walczą zajadle, powinni się skupić głównie na przeciwdziałaniu epidemii. A wystarczy zauważyć drugiego człowieka, potencjalnego wyborcę, i pokazać mu skuteczne działanie, a nie tylko trucie dupy i straszenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz