Dziwny jest ten świat – śpiewał pewien Poeta. A najdziwniejszy na świecie jest człowiek. Zrozumieć go to ciężka sprawa. Działa podobno irracjonalnie, a że nie lubię trudnych słów, to dodam, że działa w sposób nieprzewidywalny. Tak – jestem człowiekiem. Jeszcze miesiąc temu się żaliłem mojej pani profesor na pewnego ludka, a dziś … dziś śpię w jego łóżku.
Umiejętność przebaczania to fantastyczna instytucja, ale do dupy. Nie da się przebaczyć bez wyjaśnienia pewnych kwestii. A żeby coś wyjaśnić trzeba się z kimś spotkać, co powoduje, że scyzoryk się otwiera w kieszeni. Po co tyle zachodu? Tylko po to by mieć koło siebie kogoś bliskiego? Jaki to ma sens, a jakie znaczenie, zwłaszcza dla rozwoju cywilizacji? Do dupy. Ty ustąpisz, to ja też ustąpię. Nie przeprosisz, to będzie nadal kosa. Jak będzie kosa, to zapomnij o przyjaźni. Kółko zamknięte. Bez pokajania nie ma radości, ale przyznanie się do błędu wymaga dużo odwagi. On zawinił, ale przepraszam nie było. Mimo to rura mi zmiękła.
Spędziliśmy popołudnie i wieczór, głównie na rozmowach. No tak dosłownie to na wywiadzie. Ja pytałem, on odpowiadał, ja pytałem, on odpowiadał, ja pytałem, on … On nie pytał, a ja lubię jak się mnie o coś pyta. Mogę wtedy coś powiedzieć, pochwalić się. Nie należę do gadatliwych ludzi, a już na pewno nienawidzę o sobie mówić bez pytania. Uważam, że to nie w porządku. Nie jestem egoistą, ani tym bardziej egocentrykiem. W zasadzie nienawidzę opowiadać o sobie. Lubię słuchać, a jak już kogoś wysłucham, to chętnie opowiem mu co ja myślę, co czuję lub co przeżyłem.
W zasadzie to nie ma znaczenia. Nie wiem dlaczego, ale dziś nie ma nic znaczenia. Myślami jestem daleko, może nawet bardzo daleko, bo setki kilometrów stąd. Słucham i obserwuję, zapamiętuję, choć za bardzo nie wiem po co. Jest zabawa.
Miałem przyjemność być na koncercie. Zaproszony zostałem z oporami – nie wiem dlaczego. Że niby ja się będę źle bawił z młodymi. No fajnie, ale ja jestem młody nadal. Ostatnio pan rybak dał mi 23 lata! Nie chwaląc się, bo tego nie lubię J, powiem, że 23 – 24 lata dają mi ludzie od … 4 lat. Wcześniej nie pytałem, albo oni nie podawali swoich typów. Niesamowite. Świat się starzeje, a ja nie :D. Z tym wiąże się tez pewna historia sprzed dwóch lat. Będąc na pewnym zlocie przez tydzień osoby z którymi współpracowałem nie do końca zdawały sobie sprawę z mojej rangi, a przy okazji i wieku. Jako „członek zarządu” pewnej organizacji załatwiałem potajemnie dostęp do wody, bo była limitowana, a dla tej służby nie powinna. Po szybkiej wymianie zdań z szefem problem się rozwiązał. Mój wiek i funkcja wyszła na jaw dopiero w przedostatni dzień imprezy, gdy w końcu wylegitymowałem się, bo oczywiście nikt mi nie wierzył co do wieku. Zabawnie było. Na koncercie też było bardzo fajnie. Muzyka, reżyseria, wykonawcy, kapele – niepowtarzalny klimat, a ja dużo nie potrzebuję. Warto było i tyle. Ale nadal nie rozumiem, skąd wątpliwości czy mnie zaprosić. Pisałem i mówiłem mu, że lubię koncerty, lubię przebywać z ludźmi, i choć zamiast mówić obserwuję, to i tak się zawsze dobrze bawię.
Domyślam się, że co bym tu nie napisał to i tak większość czytelników chce doczytać o co chodzi z tym łóżkiem. No więc wracając do łóżka. Leżę sobie i sobie myślę. Onego nie ma – bawi się gdzieś na mieście. Pewnie dlatego mam tę niepowtarzalna okazję. Wróci nad ranem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz